Do Komisarza Wyborczego w Katowicach oraz bytomskiego magistratu wpłynęło powiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania władz miasta. Komitet referendalny, składający się z 19. osób chce odwołać prezydenta Mariusza Wołosza oraz radę miejską. Referendyści pod wnioskiem referendalnym będą musieli złożyć ponad 10 tysięcy podpisów Bytomian. Zryw opozycji oraz środowisk społecznych zbieg się w czasie z kilkoma wydarzeniami, które w ostatnich miesiącach mocno nadszarpnęły wizerunkiem jedno z najstarszych miast na Górnym Śląsku. 

Nagła mobilizacja nie jest przypadkowa. Miasto zmaga się z wieloma problemami, a nastroje mieszkańców gwałtownie się pogorszyły po skandalu ze schroniskiem dla zwierząt. "Afera schroniskowa", która wstrząsnęła nie tylko Bytomiem, ale całym krajem, stała się symbolem zaniedbań magistratu. Fala oburzenia zmobilizowała nawet tych, którzy dotąd nie angażowali się w politykę lokalną. 

Sytuację dodatkowo podgrzewają trwające od miesięcy manifestacje sektora publicznego. Najostrzejszy konflikt wybuchł w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie (MOPR), gdzie pracownicy domagają się godnych płac i lepszych warunków. Protest zyskał wizualny wymiar – obanerowane budynki stały się codziennym widokiem w mieście. Akcja rozlewa się dalej: ostatnio transparenty pojawiły się również na Powiatowym Urzędzie Pracy, sygnalizując, że problem nie jest jednostkowy. 

Kolejne zarzewie to bytomska oświata. Zdaniem referendypstów, oszczędności uderzają w szkoły i przedszkola: likwidacja etatów pomocniczych i obsługowych, cięcia budżetowe – to rzeczywistość, która budzi niepokój. Pracownicy tracą miejsca pracy, a rodzice obawiają się o jakość opieki przy braku środków. "Dzieci nie mogą być ofiarami finansowych sztuczek" – mówią głosy z forów rodzicielskich, podkreślając, jak restrykcje wpływają na codzienne funkcjonowanie placówek.

Na tym tle wybuchają kontrowersje wokół finansowania Polonii Bytom. Podczas gdy pomoc społeczna i oświata tną koszty, miasto wpompowuje miliony w klub sportowy. W przestrzeni publicznej krążą doniesienia o wysokich pensjach piłkarzy, hokeistów i działaczy. 

Prezydent Wołosz bardzo spokojnie podchodzi do inicjatywy referendalnej i już w poprzednim tygodniu mówił, że jest gotowy na poddanie się ocenie mieszkańców.

- Jestem gotowy w każdej chwili poddać się weryfikacji mieszkańców Bytomia. Jeszcze raz to podkreślę – mieszkańców Bytomia, bo dzisiaj mamy do czynienia bardzo często z falą nieprawdziwych oskarżeń ludzi z części Polski i z zagranicy.

Czy w Bytomiu, gdzie w ciągi ostatnich 14 lat już 5-krotnie próbowano skrócić kadencję władz miasta, dojdzie do kolejnego referendum? 

KOMENTARZE