Referendum w Bytomiu w sprawie odwołania władz miasta nie dojdzie do skutku. Inicjatorzy referendalnej akcji zebrali ponad 12 tysięcy podpisów, ale spora ich część została zakwestionowana przez komisarza wyborczego. Na listach znalazły się dane osób zmarłych, co nadaje sprawie poważnego charakteru. Prezydent Mariusz Wołosz zapowiedział zgłoszenie sprawy do prokuratury. 

Do 10 lat pozbawienia wolności grozi 35-latkowi, który ukradł skarbonę z kościoła, a następnie włamał się do jej wnętrza. Mężczyzna został zatrzymany przez bytomskich kryminalnych już następnego dnia po zdarzeniu.

Policjanci  w Bytomiu zatrzymali dwóch sprawców kradzieży i napaści na osoby w podeszłym wieku. 20 stycznia w Bytomiu 19-latek wraz z 16-latkiem ukradli torebkę 92-letniej kobiecie, seniorka straciła dokumenty oraz gotówkę. Kilka dni później, 30 stycznia kobieta ponownie padła ofiarą tych samych sprawców. Tego dnia ich ofiarą stała się także 70-latka, która w wyniku kradzieży straciła torebkę i tym samym pieniądze, dokumenty oraz telefon.

Do Komisarza Wyborczego w Katowicach oraz bytomskiego magistratu wpłynęło powiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania władz miasta. Komitet referendalny, składający się z 19. osób chce odwołać prezydenta Mariusza Wołosza oraz radę miejską. Referendyści pod wnioskiem referendalnym będą musieli złożyć ponad 10 tysięcy podpisów Bytomian. Zryw opozycji oraz środowisk społecznych zbieg się w czasie z kilkoma wydarzeniami, które w ostatnich miesiącach mocno nadszarpnęły wizerunkiem jedno z najstarszych miast na Górnym Śląsku. 

Prezydent Bytomia, Mariusz Wołosz, podjął decyzję o rozwiązaniu umowy z zarządcą Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Niepokoje społeczne, które wzbudza kwestia zarządcy sprawiły, że schronisko przestało spełniać swoją podstawową funkcję – nie jest już azylem dla zwierząt w trudnej sytuacji - twierdzą władze miasta.