Co dziesiąte dziecko w Polsce rodzi się przed terminem. Wcześniaki z niską masą ciała wymagają od pierwszych sekund przyjścia na świat specjalistycznej opieki oraz pogłębionej diagnostyki. W okresie jesienno-zimowym bardziej niż koronawirus groźny jest dla nich wirus RS, który może prowadzić do ponownego pobytu w szpitalu i groźnych powikłań, a nawet śmierci.

– Okres jesienno-zimowy jest szczególnie niebezpieczny dla dzieci urodzonych przedwcześnie. To okres wzmożonych infekcji zarówno dla dorosłych, jak i dzieci, ale też czas, w którym szczególnie wirus RS, czyli wirus nabłonka oddechowego, jest niezwykle groźny dla noworodków urodzonych przedwcześnie – powiedziała prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezes Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

Pandemia COVID-19 sprawiła, że opieka nad wcześniakami, czyli według definicji WHO dziećmi urodzonymi pomiędzy 22. a 37. tygodniem ciąży, stała się dużym wyzwaniem. Wielu rodziców nie mogło odwiedzać swoich dzieci w szpitalach ze względu na ryzyko zakażenia koronawirusem. Zagrożeniem dla maluchów jest też wirus RS, syncytialny wirus nabłonka oddechowego. W okresie jesienno-zimowym jest on przyczyną infekcji u 70 proc. dzieci do drugiego roku życia, a kontakt z nim ma 90 proc. wcześniaków.

– Wirus ten powoduje zakażenia zarówno górnych, jak i dolnych dróg oddechowych, a więc np. zapalenie oskrzeli, oskrzelików czy płuc. W najgorszej sytuacji są dzieci urodzone przedwcześnie z tzw. dysplazją oskrzelowo-płucną, czyli już nasilonymi zmianami w płucach. Takie dzieci mogą trafić na oddziały intensywnej terapii noworodka – mówi prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka.

Wirus RS jest aktywny od października do kwietnia. U zdrowych dzieci, urodzonych w terminie, może wywołać tylko lekki katar lub kaszel. Jednak dla wcześniaków jest szczególnie niebezpieczny. Z powodu przedwczesnych narodzin mają one nie w pełni dojrzałe drogi oddechowe, a to oznacza, że struktury w płucach niezbędne do oddychania nie są jeszcze wykształcone. Infekcje wywołane wirusem RS, takie jak zapalenia oskrzeli czy płuc, dodatkowo obciążają niedojrzałe płuca i pociągają za sobą zaburzenia oddychania i bezdechy. Może to prowadzić do niedotlenienia i kolejnych powikłań zdrowotnych. W efekcie konieczne jest leczenie szpitalne, niekiedy nawet na oddziale intensywnej terapii z zastosowaniem respiratora. Infekcja ta może pociągać za sobą poważne powikłania: u dzieci, które przeszły infekcję wywołaną wirusem RS, czterokrotnie częściej występuje później astma oskrzelowa.

Jedyną formą zabezpieczenia przed zakażeniem wirusem RS i jego powikłaniami jest tzw. profilaktyka bierna, czyli podanie dziecku gotowych przeciwciał – immunoglobulin. Wcześniakom, które urodziły się przed 33. tygodniem ciąży, to świadczenie przysługuje bezpłatnie, bo jest refundowane przez państwo. W ubiegłym sezonie immunoprofilaktyce zostały poddane pierwsze w Polsce sześcioraczki.

Immunoprofilaktyka polega na podaniu dziecku pięciu dawek leku w miesięcznych odstępach – to konieczne, ponieważ stężenie immunoglobulin w organizmie już po ok. 21 dniach spada do wartości, która przestaje zabezpieczać przed zachorowaniem. Wtedy należy podać kolejną dawkę.

– Z profilaktyki mogą skorzystać noworodki urodzone przed 33. tygodniem ciąży. Na rodziców czeka 70  placówek akredytowanych do jej prowadzenia. Jesteśmy przygotowani, żeby w sposób bezpieczny i nie obawiając się koronawirusa, przeprowadzić tę profilaktykę i podać pełne pięć dawek. Fundacja Koalicja dla wcześniaka przygotowała dla rodziców wcześniaków zestawy zawierające środki ochrony osobistej – jednorazowe maseczki, rękawiczki i płyn do dezynfekcji rąk, które są przekazywane w przychodniach – podkreśla prezes Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

Placówkę prowadzącą program profilaktyki zakażeń wirusem RS można znaleźć w każdym województwie, a ich pełna lista jest dostępna na stronie www.wczesniaki.org.pl oraz www.koalicjadlawczesniaka.pl.

Źródło: Newseria

KOMENTARZE